czwartek, 7 czerwca 2012

Codzienny look


Czasami są dni kiedy niewiadomo jak się ubrać, ani to zimno ani ciepło. Doprowadza mnie do szału taka pogoda, bo wtedy dłużej niż zwykle siedzę przed otwartą szafą. Bo co z tego, że spojrzę na termometr jak on wisi akurat w pełnym słońcu. No ok, termometr trochę pomaga, ale nie do końca. Kolejny pomocnik w ustaleniu w czym nie zmarznę bądź w czym się nie roztopię, jest mój psiak. Tak tak J Po prostu biorę Kiarę przed blok w celu wiadomo jakim i przy okazji sprawdzam pogodę J No i najgorzej jest właśnie wtedy kiedy to ani zimno ani ciepło jest. Więc wtedy ubieram się pół na pół, czyli np. cieplejsza góra i „lżejszy” dół. I w taki oto sposób wyszedł outfit do dzisiejszego posta. Tylko te odrosty na głowie psują efekt J Ale wczoraj  byłam u mojej fryzjerki i odrostów już nie ma a do tego nieco zmieniłam odcień blondu, efekt w następnym poście, zapraszam.










Marynarka – Stradivarius
Bluzka – Cayman
Spodenki – H&M
Buty – lokalny butik
Torebka - allegro







Do zobaczenia na Facebooku!




wtorek, 5 czerwca 2012

Hot day


Kiedy jest tak gorąco, że pot leci po nas jak szalony, wtedy najlepiej założyć  jak najlżejsze wdzianko. Kocham kiedy jest gorąco, jak dla mnie może tak być przez cały rok. Budzę się do życia w taką pogodę i wtedy mogę wszystko J Jestem zdecydowanie „ciepłolubny zwierz” J Taki dziś ten pościk ubogi ale robiony tak „na szybko”, bo jak mąż jest po całym dniu pracy, to nawet nie mam serca go ciągać na robienie zdjęć. Jeszcze w kiepskiej jakości, ponieważ robione jakiś czas temu, starym aparatem.






Bluzka – H&M
Spodenki I okulary – nn
Buty – New Yorker
Torebka - Allegro

D0 zobaczenia na Facebooku!










poniedziałek, 4 czerwca 2012

Podróże małe i duże


Witajcie Kochani!!!!
Przepraszam za kilkudniową nieobecność ale byłam w małej podróży. Otóż czeka mnie przeprowadzka (tak tak, opuszczam moje ukochany Mazury L). Wraz z mężem przenosimy się 500 km od rodzinnego miasta. Ale to dopiero za jakieś trzy miesiące. Tymczasem pojechaliśmy na małe rozeznanie. I tak od czwartku do niedzieli przebywaliśmy na Śląsku. W drodze powrotnej zrobiłam kilka fotek, ale głównie chciałam pokazać co upolowałam podczas wyjazdu (bo galerie handlowe to pierwsze miejsca, które odwiedzam będąc w innym mieście J z czego nie bardzo zadowolony jest mój małżyk). Otóż po za kilkoma drobiazgami do domu (czyt. IKEA J) kupiłam też coś dla siebie. Zapraszam do obejrzenia zdjęć. A już jutro kolejny post – stylizacja na upalny dzień.






Do zobaczenia na Facebooku!


A oto moje zdobycze




Żółte spodenki - Stradivarius

Koronkowe szorty - Bershka



Lusterko - IKEA