W piątkowy wieczór zapraszam Was na post z makijażem. Tak dużo próśb o to było. Obiecałam Wam, że będzie, więc jest jeden z tych, które wybieram najczęściej. W planach mam pokazanie Wam jeszcze dwóch. Dziś najprostszy, jak dla mnie to jest on „naturalny”. Wiadomo, że mając na sobie makijaż nie jesteśmy naturalne, ale ten jest taki, który moim zdaniem wygląda skromnie i można go używać na co dzień. Nie rzuca się przesadnie w oczy, jest minimalistyczny. Zapraszam na szczegóły.

Nie robiłam zdjęć jak nakładałam korektor, podkład i puder, bo przecież każdy wie jak to się robi J Napiszę tylko, czego dokładnie użyłam:
· korektor na niedoskonałości z Loreal True Match,
· korektor rozświetlający pod oczy, na nos oraz wokół ust z Lovely,
· podkład Astor Skin Match nr 202 Natural
· podkład mineralny Amilie kolor Biscuit
Na powiekę, od wewnętrznego kącika do mniej więcej połowy, nałożyłam cień w kolorze Nude z paletki Essence nr 05 “to die for”, następnie od połowy do zewnętrznego kącika cień z tej samej paletki, najciemniejszy brąz, który zblendowałam, żeby wyszła tylko taka mgiełka (może zdjęcie tego dokładnie nie oddało, ale w rzeczywistości wyszedł właśnie efekt mgiełki). Następnie zrobiłam kreskę eyelinerem Miss Sporty oraz czarną kreskę na dolnej powiece (nie zawsze ją robię, czasami, zamiast czarnej kreski nakładam brązowy cień, ten, który kładłam na górną powiekę). Ogólnie, w moim makijażu, lubię zawsze podkreślać oczy. Ponieważ są one głęboko osadzone, to cienie nie są na nich dobrze widoczne, skupiam się więc na ich „wydobyciu”, dlatego je bardziej podkreślam, między innymi blendując cień po za powieką oraz właśnie kreską na powiece górnej i dolnej.

I na koniec oczywiście tuszuję rzęsy. Ponieważ brwi, jak widzicie, mam bardzo jasne, to muszę je troszkę „podrasować”. Robię to cieniem ze wspomnianej już paletki Essence.

Do wykończenia tego makijażu, na policzki, użyłam perełek rozświetlających Sensique. Usta pomalowałam konturówką In The Nude z Essence oraz pomadką w w tym samym kolorze i tej samej firmy. Kiedyś już wspominałam, że stosuję pewien trick, aby optycznie usta wydawały się pełniejsze. Po prostu, dodatkowo, delikatnie obrysowuję usta białą konturówką.

I to tyle. Podkreślam, że specjalistką od makijażu nie jestem, maluję się tak, jak mi się podoba i mam świadomość tego, że nie każdemu może to przypaść do gustu. Najważniejsze, że ja się z tym dobrze czuję i być może ktoś skorzysta z mojej techniki J Za jakiś czas wrzucę Wam kolejny make up J Całuję i życzę udanego weekendu :*






























